Moralność dzieci polskich
Posted: Sun Dec 19, 2010 9:07 am
Moralność dzieci polskich
(to nie uczony traktat, to krótki wstęp,
potem opis kilku sytuacji i zachowań; sprawa na tyle banalna co bolesna)
Otwarliśmy czytelnię BIBLIOTEKI SPOŁECZNEJ na oścież dla okolicznej dzieciarni,
daliśmy jej dostęp do komputerów i do internetu, zmusiliśmy ją do pisania i edytowania tekstów,
wiedzą, że kilka osób pracuje DLA NICH, że pracują ci ludzie za darmo lub za półdarmo,
Wiedzą, że z braku środków Biblioteka Społeczna, a dla nich świetlica-przytulisko
może zostać wkrótce zlikwidowana,
a mimo to
a niezależnie od tego:
1.
Wolontariusz, emerytowany profesor od wakacji organizuje zajęcia z dziećmi, na podwórku czy boisku szkolnym
lub w razie niepogody w czytelni, od czasu do czasu kupuje piłki i inne rzeczy,
które giną na dachu, odpływają Wisłą i rozpływają się w rękach osób, którym zostały powierzone -
zero skruchy, próby zadośćuczynienia...
2.1
Owoce zbiórki publicznej lądują w skarbonce, stojącej na widoku. W czerwcu tego roku
zginęła po raz pierwszy skarbonka z zawartością około 200 zł.
W związku z bezczelnością złodzieja ( - I co? Nie udowodni mi pan!), zgłosiłem sprawę na policji - i od czerwca cisza.
2.2
W listopadzie sprawa się powtórzyła. Tym razem w skarbonce było około 50 zł.
Sprawcę pozwoliła znaleźć kamerka, z góry patrząca na salę.
Rozmawiałem ze sprawcą, wrzucił do skarbonki (oddał) 10 zł,
poprosiłem, by zjawił się z którymś z rodziców i oddał pozostałe 40 zł.
jeśli tego nie zrobi do Świąt, powiedziałem, ja oddam sprawę z dowodami w ręce policji.
Od pośredników wiem, że złodziej podzielił się pieniędzmi ze świadkami
i chce oddać tylko swoja dolę (powiedziano mi: jego rodzice chcą).
Świadkowie i beneficjenci kradzieży nie poczuwają się do żadnej winy, nie wstydzą się.
Profesor się dziwi tym postawom, trudno mu je pojąć.
Ja je przyjmuję do wiadomości, bo po tu jesteśmy, by oddziaływać na świat jaki jest,
by nie zmierzał ku gorszemu, by było mniej piekła na ziemi.
Potrzebne nam pieniądze na przetrwanie, potrzebni ludzie z ofertą ciekawszego, przyzwoitszego życia,
mający nieco czasu, by jego cząstkę przeznaczyć na młodzieży chowanie,
aby Rzeczypospolite lepsze były.
(to nie uczony traktat, to krótki wstęp,
potem opis kilku sytuacji i zachowań; sprawa na tyle banalna co bolesna)
Otwarliśmy czytelnię BIBLIOTEKI SPOŁECZNEJ na oścież dla okolicznej dzieciarni,
daliśmy jej dostęp do komputerów i do internetu, zmusiliśmy ją do pisania i edytowania tekstów,
wiedzą, że kilka osób pracuje DLA NICH, że pracują ci ludzie za darmo lub za półdarmo,
Wiedzą, że z braku środków Biblioteka Społeczna, a dla nich świetlica-przytulisko
może zostać wkrótce zlikwidowana,
a mimo to
a niezależnie od tego:
1.
Wolontariusz, emerytowany profesor od wakacji organizuje zajęcia z dziećmi, na podwórku czy boisku szkolnym
lub w razie niepogody w czytelni, od czasu do czasu kupuje piłki i inne rzeczy,
które giną na dachu, odpływają Wisłą i rozpływają się w rękach osób, którym zostały powierzone -
zero skruchy, próby zadośćuczynienia...
2.1
Owoce zbiórki publicznej lądują w skarbonce, stojącej na widoku. W czerwcu tego roku
zginęła po raz pierwszy skarbonka z zawartością około 200 zł.
W związku z bezczelnością złodzieja ( - I co? Nie udowodni mi pan!), zgłosiłem sprawę na policji - i od czerwca cisza.
2.2
W listopadzie sprawa się powtórzyła. Tym razem w skarbonce było około 50 zł.
Sprawcę pozwoliła znaleźć kamerka, z góry patrząca na salę.
Rozmawiałem ze sprawcą, wrzucił do skarbonki (oddał) 10 zł,
poprosiłem, by zjawił się z którymś z rodziców i oddał pozostałe 40 zł.
jeśli tego nie zrobi do Świąt, powiedziałem, ja oddam sprawę z dowodami w ręce policji.
Od pośredników wiem, że złodziej podzielił się pieniędzmi ze świadkami
i chce oddać tylko swoja dolę (powiedziano mi: jego rodzice chcą).
Świadkowie i beneficjenci kradzieży nie poczuwają się do żadnej winy, nie wstydzą się.
Profesor się dziwi tym postawom, trudno mu je pojąć.
Ja je przyjmuję do wiadomości, bo po tu jesteśmy, by oddziaływać na świat jaki jest,
by nie zmierzał ku gorszemu, by było mniej piekła na ziemi.
Potrzebne nam pieniądze na przetrwanie, potrzebni ludzie z ofertą ciekawszego, przyzwoitszego życia,
mający nieco czasu, by jego cząstkę przeznaczyć na młodzieży chowanie,
aby Rzeczypospolite lepsze były.