o organizacjach społecznych
Posted: Sat Nov 22, 2008 7:01 am
o organizacjach społecznych
(z innego forum, gdzie próbowałem nas promować - przy okazji wkleję ciąg dalszy)
Organizacje społeczne, Bóg wie czemu zwane pozarządowymi, mają zaspokajać społeczne potrzeby.
których w sposób właściwy nie potrafią zaspokoić agendy rządowe, samorządowe (komunalne) lub gospodarcze.
Organizacje społeczne, znając lokalne uwarunkowania, mogą trafiać lepiej w potrzeby lokalnych społeczności,
mogą wykorzystać lepiej zasoby lokalne, mogą pobudzać społeczności lokalne do większej aktywności w zaspokajaniu własnych potrzeb,
mogą wreszcie kształcić kadry przyszłych polityków i działaczy samorządowych na realnym społecznym gruncie,
a nie demoralizowanych od młodości w przybudówkach partii politycznych.
Organizacje społeczne, po okrzepnięciu, powinny się komercjalizować, bowiem najlepszym sprawdzianem
sensu istnienia organizacji jest to, czy ludzie za jej PRODUKT zechcą płacić
Aby organizacje społeczne mogły spełniać zadania, o których wyżej,
winny być stworzone warunki dla ich swobodnego rozwoju
oraz ich wsparcie na czas rozruchu i krzepnięcia oparte na zaufaniu - i KONTROLI.
Jak najmniej urzędniczych procedur, jak najmniej papierów regulacji i reglamentacji!
Papiery winny dokumentować działalność i ułatwiać jej prowadzenie. Minimum sprawozdawczości - papiery dla kontroli.
Aktualnie w Polsce tzw organizacje pozarządowe zostały zdane na łaskę braminów NGO,
znawców absurdalnych często procedur, stworzonych przez urzędników;
najwięcej wysiłku wkładają w pisanie skomplikowanych projektów, zaspokajanie nieistniejących już albo jeszcze potrzeb, rozliczanie dotacji,
realizacje wymyślnych programów zadanych zza biurka przez urzędników.
Żywe oddolne inicjatywy mają mizerne, by nie powiedzieć żadne, szanse przetrwania.
Jestem twórcą jednej z takich inicjatyw.
Pobudką mego działania było ocalenie księgozbioru liczącego 14 tysięcy książek popularnonaukowych,
których nie mogę zabrać z sobą na łono Abrahama.
Idzie mi o wykorzystanie ich przez potomnych jako ośrodka skupienia
aktywnych ludzi dobrej woli, naprawiaczy i upiększaczy świata.
Działamy już - jeszcze działamy. Cudem jeszcze działamy.
Kto ciekaw, proszę rozeznać sprawę tu:
http://www.przyjaznepomorze.cal.pl/
Pozdrawiam czytelników -
jan urbanik
(z innego forum, gdzie próbowałem nas promować - przy okazji wkleję ciąg dalszy)
Organizacje społeczne, Bóg wie czemu zwane pozarządowymi, mają zaspokajać społeczne potrzeby.
których w sposób właściwy nie potrafią zaspokoić agendy rządowe, samorządowe (komunalne) lub gospodarcze.
Organizacje społeczne, znając lokalne uwarunkowania, mogą trafiać lepiej w potrzeby lokalnych społeczności,
mogą wykorzystać lepiej zasoby lokalne, mogą pobudzać społeczności lokalne do większej aktywności w zaspokajaniu własnych potrzeb,
mogą wreszcie kształcić kadry przyszłych polityków i działaczy samorządowych na realnym społecznym gruncie,
a nie demoralizowanych od młodości w przybudówkach partii politycznych.
Organizacje społeczne, po okrzepnięciu, powinny się komercjalizować, bowiem najlepszym sprawdzianem
sensu istnienia organizacji jest to, czy ludzie za jej PRODUKT zechcą płacić
Aby organizacje społeczne mogły spełniać zadania, o których wyżej,
winny być stworzone warunki dla ich swobodnego rozwoju
oraz ich wsparcie na czas rozruchu i krzepnięcia oparte na zaufaniu - i KONTROLI.
Jak najmniej urzędniczych procedur, jak najmniej papierów regulacji i reglamentacji!
Papiery winny dokumentować działalność i ułatwiać jej prowadzenie. Minimum sprawozdawczości - papiery dla kontroli.
Aktualnie w Polsce tzw organizacje pozarządowe zostały zdane na łaskę braminów NGO,
znawców absurdalnych często procedur, stworzonych przez urzędników;
najwięcej wysiłku wkładają w pisanie skomplikowanych projektów, zaspokajanie nieistniejących już albo jeszcze potrzeb, rozliczanie dotacji,
realizacje wymyślnych programów zadanych zza biurka przez urzędników.
Żywe oddolne inicjatywy mają mizerne, by nie powiedzieć żadne, szanse przetrwania.
Jestem twórcą jednej z takich inicjatyw.
Pobudką mego działania było ocalenie księgozbioru liczącego 14 tysięcy książek popularnonaukowych,
których nie mogę zabrać z sobą na łono Abrahama.
Idzie mi o wykorzystanie ich przez potomnych jako ośrodka skupienia
aktywnych ludzi dobrej woli, naprawiaczy i upiększaczy świata.
Działamy już - jeszcze działamy. Cudem jeszcze działamy.
Kto ciekaw, proszę rozeznać sprawę tu:
http://www.przyjaznepomorze.cal.pl/
Pozdrawiam czytelników -
jan urbanik