Piotr Knasiecki - Twórczość

Twórczość indywidualna oraz recenzje tekstów.

Moderators: Anonymous, jan, Moderatorzy

lungo
Posts: 2
Joined: Wed Dec 22, 2010 11:17 pm

Post by lungo » Tue Dec 28, 2010 7:18 pm

Jarmarczny handełes, choć przywykł handlować starzyzną, nie spojrzałby nawet na politurowane na "wysoki połysk" radio, którego słuchasz, jak sądzę, całymi dniami i pod wieczór. Poszedłbym o zakład w sprawie częstotliwości ustawionej niejako na stałe ;-) Chyba się jej domyślam. Szopka zaś, z której naśmiewał się świat, nie miała bożonarodzeniowej konotacji, nie uczyniono jej również z toruńskich pierników ku chwale Twojej ulubionej rozgłośni radiowej. Szopką była trwająca tygodniami okupacja centrum europejskiej stolicy przez garstkę rozhisteryzowanych tetryków, przy pełnej aprobacie kleru i milczącej zgodzie nowowybranej władzy. Wiesz o tym dobrze, choć brakuje Tobie nieco otrzeźwienia. Tego ostatniego życzę Ci w Nowym, nadchodzącym Roku 2011. Jeśli zaś, snując się po krakowskim przedmieściu, cień dostrzeżesz, schyl głowę i wtul ją w ramiona. Może to być, nadlatujący znienacka, kolejny już słoik z fekaliami...

Fordor

Post by Fordor » Wed Dec 29, 2010 9:06 am

„Śmierć czterdziestolatka czyli nieznośne kłucie w lewym boku”

Może jeszcze nie pora może zda ci się tylko
Że jej cień znów widziałeś obok swego przed chwilką
Tyle razy cię ścigał by na koniec odpuścić
Byś swój krzyż dalej dźwigał czując w kroczu jej uścisk

To ukłucie nad ranem z lewej strony od mostka
Że to zawał był pierwszy? To diagnoza zbyt prosta
Pewnie grypie uciekłeś z łóżka nieco przedwcześnie
Teraz się przy goleniu przypomniała boleśnie

A te bóle wątroby? Myślisz może że marskość
Ma być karą zbyt srogą za fantazję ułańską
Skrzynki whisky i grappy i za tamte trzy czwarte
Opróżnione w jednostce gdy trzymałeś w niej wartę?

Za te wódki przy kartach za twą słabość do chmielu
I za wino wypite na twym własnym weselu?
(Po północy już tylko woda stała na stołach
„Czy na sali jest Jezus?!” – ktoś dowcipny zawołał)

Myślisz może że nie wiem? Znów badałeś dno oka
Regularnie się budzisz kiedy noc wciąż głęboka
I wpatrując się w sufit słuchasz swego oddechu
Myśląc żeś o tej porze kiedyś taplał się w grzechu

Wczoraj auto na mrozie zapychałeś sąsiadce
Potem aż przez minutę łomotało ci w klatce
Lecz to jeszcze nie pora jeszcze trochę pociągniesz
Ciągle świeci pustkami twa galeria osiągnięć

Mimo domu pod dachem mimo drzewa w ogrodzie
Nie! Nie wspomnę o synu – ciągle mógłbyś go spłodzić
Czy to jednak istotne? Ważne zdrowie choć w kratkę
Walnij bracie kielicha pod wieczorną herbatkę

Nogi unieś wysoko (naczyniowiec tak radzi)
Potem śnij – sen z pewnością twoje lica wygładzi
Rano będziesz jak rekrut przed poranną zaprawą
Nawet jeśli w pośpiechu znów oblejesz się kawą

Gdy u dnia jednak schyłku znów ta myśl cię dopadnie
Że to również Twój schyłek albo zgoła dosadniej
Może ulgę poczujesz wspominając me słowa:
Ona zabrać cię jeszcze nie jest nadal gotowa

Ma roboty po pachy macha kosą jak siepacz
Jakby spiesząc przed deszczem żęła jęczmień lub rzepak
Łypie okiem na ciebie ale kosi z przymusu
Tych co żyjąc zbyt długo uszczknąć chcieliby z ZUS-u

Piotr Knasiecki, 28.12.2010

mg_gdynia
Posts: 384
Joined: Tue Nov 16, 2010 3:20 pm

Post by mg_gdynia » Wed Dec 29, 2010 12:04 pm

lungo wrote:...radio, którego słuchasz, jak sądzę,...
Poszedłbym o zakład w sprawie częstotliwości ustawionej niejako na stałe ;-)
Chyba się jej domyślam.
...ku chwale Twojej ulubionej rozgłośni radiowej...


NIE MASZ POJĘCIA O TYM, JAKICH ROZGŁOŚNI SŁUCHAM,

więc nie wypisuj głupot, "psychologu" od siedmiu boleści...

jan
Site Admin
Posts: 5500
Joined: Wed Feb 07, 2007 10:05 pm

Post by jan » Wed Dec 29, 2010 12:47 pm

Macieju, Twoja frazeologia świadczy o czymś.

Proponuję wstrzymać się od ostrzejszych sądów i epitetów
w stosunku do respondentów.
jan urbanik

Moje poglądy nie są jedynie słuszne, są za to moje jedyne.
Nie zależą one od koniunktury, a od stanu mojej świadomości.
Nie piszę wszystkiego, co wiem - piszę to, co uznaję za stosowne.

mg_gdynia
Posts: 384
Joined: Tue Nov 16, 2010 3:20 pm

Post by mg_gdynia » Wed Dec 29, 2010 1:00 pm

Jak się kogoś NIE ZNA,

to się NIE IMPUTUJE temu komuś,

że robi coś, czego nie robi (to też jest "sąd i epitet").

Fordor

Post by Fordor » Mon Jan 17, 2011 6:09 pm

"Jej portret"

Niczym żaglowiec nakrywający się stępką
Wciąż na powierzchni choć już bez masztów i żagli
Smagany szkwałem śmieję się z losu co nagli
Bym mu się poddał czyniąc przegraną mniej cierpką

Ci co polegli nie słysząc huku szrapneli
Nie czując bólu nie widząc własnych wnętrzności
Czy nie stawiając oporu mniej wycierpieli?
Możesz w to wierzyć ja jednak mam wątpliwości

Ta stara dziwka w nędznych łachmanach i bosa
Którą daremnie portretowało tak wielu
Którą opisać chciałbyś i ty przyjacielu
Ją i tę wstążkę jeśli ją nosi we włosach

W przebraniu sztormu uderzająca z przeciwka
Szarpiąca linę która do życia cię troczy
Jedno jest pewne - nad podziw nędzna z niej dziwka
Więc nie ulegaj nim spojrzysz jej prosto w oczy

Może odkryjesz jej rzeczywiste intencje
Jej popleczników skrycie zawarte sojusze
Zanim na własną z trudem przystaniesz absencję
Na nieistnienia swego się godząc katusze

Lub też zrozumiesz czyjego strzeże porządku
Czyj to interes by cię pozbawić oddechu
Zanim go stracisz sól morską czując w żołądku
Wiedz że uległość czasem najcięższym jest z grzechów

Więc ujmij stery dziób skieruj prosto w tę falę
Która nadchodzi by cię bez reszty pogrążyć
Gdy tylko zechcesz wciąż jeszcze możesz z tym zdążyć
By się jej wykpić o łaskę nie prosząc wcale

W cichej przystani jeśli ci przeżyć się zdarzy
Nim nowe maszty zdołasz choć z grubsza ociosać
Namaluj dziwkę na postrach innych żeglarzy
Ją i tę wstążkę jeśli ją nosi we włosach

Piotr Knasiecki

Fordor

Post by Fordor » Sat Feb 05, 2011 8:08 am

"You will never be my woman"

you will never be my woman
usłyszałem jak ktoś śpiewał
padłem jak rażony gromem
z pogodnego dotąd nieba

przez refrenu nędzne szczątki
znalezione na youtubie
potraciłem wszystkie wątki
rym zbierany z trudem gubię

i co gorsza tracę z wolna
siły by się z pracą zmagać
która owoc choć mozolna
zaczynała już wydawać

już powstawał jak z popiołów
już się rodził w słów rozterce
wiersz utkany z piór aniołów
zdolny ująć cię za serce

brakowało rymu tylko
do uścisku nieznajomej
rym dośpiewał ktoś przed chwilką
you will never be my woman

Piotr Knasiecki

Fordor

Post by Fordor » Mon Feb 07, 2011 6:17 pm

"Bez retuszu"

strzeżcie się panien wykrzywiających usteczka
ich pocałunki cierpkie jak młoda porzeczka
gest ruch czy uśmiech wystudiowane w detalach
blask cudnych oczu rozum do zgliszczy wypala

jak świat szeroki wszędzie stawiają swe sieci
zgubioną ścieżkę łatwiej odnaleźć w zamieci
albo wśród sztormu latarnię dostrzec w oddali
niż choćby resztki przy nich rozsądku ocalić

rankiem dopiero w blasku pierwszego świtania
wytarty fluid płeć śnieżnobiałą odsłania
to warstwa pudrów skrywała lica jak czarczaf
na retusz jednak miejsca w torebkach nie starcza

jak kłusownicy zbrojni w potrzaski i wnyki
w torebkach noszą skrzętnie ukryte metryki
z których wyczytać można przyczynę nieszczęścia
wewnętrzny przymus jak najszybszego zamęścia

Piotr Knasiecki

Fordor

Post by Fordor » Thu Feb 10, 2011 11:13 pm

"Kometa"
widzę kometę przebyła parseki
wieczorne niebo cicho rozpoławia
zdumionym oczom nim zniknie na wieki
świetlistą smugę za sobą zostawia

ty chociaż widzieć pozwalasz się częściej
śladu po sobie nie zostawiasz wcale
i niknąc nagle zabierasz mi szczęście
jak linię brzegu zabierają fale

komety jednak nie ujrzę za życia
choć wiem że los ją na zawsze zapętlił
ciebie zobaczę w lustrzanych odbiciach
w witrynie poczty nieopodal pętli

Piotr Knasiecki

Fordor

Post by Fordor » Sun Feb 13, 2011 1:51 pm

"Poeta z tacą pełną szkła"

jak każdy chłopiec plany kiedyś miałem
dalekosiężne i nad podziw śmiałe
nie miałem zaś wątpliwości
szlag trafił wszystko przyznam teraz szczerze
ja - jeszcze jeden poeta w ofierze
złożony całej ludzkości

sam Bóg mi chyba wcisnął tę robotę
jest restauracja obok spory hotel
złocone gzymsy i klamki
choć w pożyczonych od kelnera butach
ja do wszystkiego mam się przydać tutaj
więc poleruję dziś szklanki

znów się nie sprzedał ani jeden tomik
i już od rana z głodu w uszach dzwoni
przecież poeta też człowiek
dziś uroczysta przy świecach kolacja
piękne kobiety w kosztownych kreacjach
i wyfraczeni panowie

choć siły miałbym tylko na wyżerkę
dostałem tacę i kelnerską ścierkę
szkło brudne znoszę do baru
ktoś mną potrząsa jak kośćmi w kasynie
-"podwójną szkocką na lodzie mi przynieś!"
widać że jest już po paru

-"a dla tej pani wytrawne Martini!"
tu gest niedbały w twoją stronę czyni
i widząc cię oddech tracę
gdy się przyglądam karminowym ustom
i śladom szminki na szklance gdy pustą
odstawiasz wolno na tacę

wniesiono z kuchni trzy cielęce udźce
już pierwsi goście biorą czyste sztućce
i w moją stronę nie patrzą
na stołach kawior homar i langusta
ja szkła krawędzią której tkną twe usta
być chciałbym choćby i na czczo

Piotr Knasiecki

Post Reply

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests